Barbara Kosmowska – Ukrainka

Pomysł genialny, więc oczekiwania wobec “Ukrainki” Barbary Kosmowskiej były ogromne. Stolica Polski. Miejsca na mapie Warszawy i bohaterki tej opowieści – gastarbeiterki z Zachodniej Ukrainy. Iwanka Matwijenko i Zofia Wolska wysiadają na Dworcu Centralnym. Każda przyjeżdża w innym celu, ale ich “polskie’” losy się jakoś krzyżują.

Uważam, że świetny temat został przez Kosmowską zmarnowany. Być może to kwestia rozbieżności w rozumieniu tego, w jakim stopniu to zjawisko powinno być opisywane: czy bardziej z perspektywy społecznej, kulturowej, psychologicznej, czy też – schodząc najniżej – na prostym poziomie uczuć.

Autorka wybrała tę ostatnią możliwość, do czego miała oczywiście niezbite prawo. Problem w tym, że emocjonalny, z założenia intymny i niedosłowny sposób kreacji głównych postaci pozostawia wiele do życzenia. Kosmowska nie wykracza poza stereotypowe i uproszczone myślenie o kobietach ze Wschodu. W rezultacie postaci są mdłe, egzaltowane, ekstremalnie, bez granic dobre lub – przeciwnie – absolutnie złe.

Brakuje też w powieści Barbary Kosmowskiej Warszawy, którą obiecuje autora w spisie treści, będącym listą miejsc stolicy Polski. Nie wykorzystano okazji do pokazania różnic kulturowych, a także tych części warszawskiej mapy, w której imigranci ze Wschodu są stałymi uczestnikami życia miasta.

Gdyby jeszcze powieść broniła nieoczywista, wartka i mocna fabuła. Tu również czeka jednak na czytelnika rozczarowanie. Moda na Kosmowską jest widoczna, ale “Ukrainka” to po prostu książka słaba i nudna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s