Nancy Regan – Warszawa Gdańska

Zagranie dobrego, inteligentnego punkrocka w Polsce w drugiej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku brzmi trochę jak oksymoron ale w tym przypadku trzeba zmierzyć się z tym paradoksem. Bo choć uważam, że na tej płycie znalazły się tylko cztery dobre kawałki, to wystarczy, aby zakochać się od pierwszego odsłuchu w tym warszawskim zespole. Tym bardziej, że choć cztery, to genialne absolutnie.

O zespole i płycie można dużo poczytać w sierpniowej Lampie, gdzie mózg zespołu Martyna Załoga opowiada o swojej drodze, o tym, kto i jak ją ubogacił do tego stopnia, że napisała takie świetne teksty i ułożyła akordy do tych piosenek, które znalazły się na płycie. Jest ona jedynym znanym mi przypadkiem polskiej wokalistki, która ze szczerością przyznaje, że nie potrafi śpiewać po angielsku i tak w ogóle to woli polski.

A śpiewa świetnie. jest to właściwie wrzeszczenie, ale takie, że po prostu naturalne, a po drugie, choć z te słowa są prosto z trzewi wydobywane, to wszystko słychać. Słychać o czym są te piosenki, a teksty to największa zaleta tych piosenek.

Wielbiciele GaGi lub Włochatego, piosenek o złym systemie i tym, kto jest, a kto nie jest prawdziwym pankiem i że pank nie umarł i że olewa system, o ile nie sflekowali ich do końca naziole, nie zrozumieją o co chodzi Nancy Regan. Spadkobiercy The Billa, Beer Googles i Defektu Muzgó, o ile pozostało po nich coś więcej niż dobrze zamarynowana wątroba i kości, też raczej nie skumają tych tekstów. No bo Martyna śpiewa o sobie, o swoich facetach („mój narzeczony jest całkim spory, lecz co do seksu ma opory, więc sprawa w sumie jest zamknięta, wyprowadza się na święta), klubach, w których „brzydkie chłopaki, nudne dziewczyny, pakują się w klubowych kiblach na Nowym Świecie” , Warszawie (świetna Gabi się nudzi, w Wodniku: „z małej wioski przyjeżdżają, klub Akwarium zamykają”), narkotykach (Superniania – narkomani jako małe dzieci z katarkiem czekające na supernianię, która skuterem wiezie im „koszyczek z prezentami”).  Gdybym miał się zastanawiać, do kogo trafi Nancy Regan, to obstawiałbym raczej ludzi z dużego miasta, którzy zatrzymali się kiedyś na przystanku „punkrock”, mają niekoniecznie 17 lat i niekoniecznie stawiają sobie włosy na jajko z cukrem. Co nie zmienia faktu, że jest to muzyka antysystemowa i bardzo szczera. Do mnie trafia kompletnie, choć, cytując Marcina Biernata z równie świetnego bendu „Maki i Chłopaki„, jestem z tych, co „już nie tańczą pogo do sufitu, raczej szukają wolnych stolików„.

Zmierziła mnie okrutnie informacja, którą na swoim fejsbukowym profilu umieściła Martyna „Nancy” Załoga, że AntyRadio nie chce grać tej muzyki. No jasne, nie oczekuję usłyszeć Nancy Regan w radiowej Jedynce w popołudniu Lata z Radiem, ale dlaczego muszę jechać do Bielska Podlaskiego, gdzieś na koniec świata, żeby posłuchać na żywo najciekawszego młodego zespołu punkowego w Polsce? No dlaczego?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s