Roman Polański – Gorzkie Gody

Trudno nazwać recenzją pisanie o filmie tak kompletnym i doskonałym jak „Gorzkie Gody” Romana Polańskiego. Jest to opowieść o tym, jak gwałtowna, uzależniająca i nie dająca oddechu miłość szybko przeradza się śmierć. Nigel (Hugh Grant) i Fiona (Kristin Scott Thomas), stateczne brytyjskie małżeństwo z dziesięcioletnim stażem, wybiera się statkiem w podróż do Indii. Na pokładzie spotykają osobliwą parę, wybierającą się w podróż poślubną. Poruszającemu się na wózku inwalidzkim podstarzałemu pisarzowi Oskarowi (Peter Coyote), towarzyszy diaboliczna piękność Mimi (Emmanuelle Seigner). Jadą w swoją podróż poślubną.

Śliczna Mimi próbuje uwieść ułożonego Nigela, czemu z wyraźnym rozbawieniem przygląda się rozpity i zgorzkniały Oskar. Zaprasza Nigela do swojej obstawionej butelkami kabiny i opowiada o tym, jak poznał piękną Mimi. Rzecz się działa w Paryżu, ona miała dwadzieścia lat, a on – kilkanaście lat od niej starszy – próbował pisać powieść inspirując się tym miastem. Początki tej miłości są bardzo romantyczne – kolacje przy świecach, spacery nocnym miastem, subtelna miłość przy rozżarzonym kominku. Widać że to wielkie uczucie z obu stron. Tak wielkie, że po pewnym czasie przeradza się ono w obsesję. Bycie w swoim towarzystwie staje się jedynym sposobem na życie, seks przybiera coraz bardziej wyrafinowane formy, aż w końcu nawet te najbardziej pokręcone przestają bawić. Rozpoczyna się proces psychicznego wyniszczania.

Jak to się kończy, łatwo się domyślać. Łatwo też, szczególnie znając Polańskiego, odgadnąć, w jak wyrafinowany sposób buduje on relacje między uczestnikami tego czworokąta. Jak stopniowo zagęszcza się atmosfera i jak wybuchowy jest tego wszystkiego finał.

Wymowa tego filmu może być odbierana dwojako. Z jednej strony jest to psychologiczny film o relacjach między mężczyzną i kobietą – tych, w których w grę wchodzą niekoniecznie zdrowe emocje. W tym pierwszym sensie „Gorzkie gody” można traktować jako wysublimowany poradnik małżeński. Jednak w drugim wymiarze, jest to opowieść o dobru i złu. Poza wymienioną czwórką bohaterów mamy w „Gorzkich godach” dwie ważne postaci, które moim zdaniem symbolizują walkę Anioła z Diabłem. Pierwszym jest podróżujący z córką Hindus, który pokazuje swoją opiekuńczością wobec nieznanych mu osób siłę tego uniwersalnego Dobra. Drugą – pojawiający się przy każdej pokusie zdrady pokładowy żygolak, symbolizujący Zło.

Reklamy