Mariusz Grzegorzek – Jestem twój

Wyszedłem poobijany. Ze wszystkich stron. Film Mariusza Grzegorzka „Jestem twój” nie jest od tego, aby się podobać. Mimo to, należy się z nim zmierzyć, bo uderza w kilka słabych punktów, których raczej nie udałoby się samemu trącić.

Zasłyszane dotychczas opinie na temat tego obrazu każą przypuszczać, że mamy tu do czynienia z dziełem wyjątkowym. Otóż moim zdaniem będzie to nie tylko film kontrowersyjny, ale – również – Mariuszowi Grzegorzkowi udało się stworzyć obraz utrzymujący widza w wyjątkowym napięciu, niepokoju i emocjonalnym zaangażowaniu.

Fabuła rozgrywa się właściwie w dwóch przestrzeniach – równie dobrze można by to zagrać na deskach teatru. Trzydziestoletnia Marta (Małgorzata Buczkowska) zamieszkuje duże, sterylne i zasobne w rozmaite sprzęty mieszkanie z ogrodem i basenem. Jej rówieśnik Artur (Mariusz Ostrowski) większość czasu spędza w zagraconej, brudnej kawalerce.

Choroba schizofreniczna Marty, przez którą rozbija się jej związek z Jackiem (Ireneusz Czop) jest tu odgrywana przez Buczkowską w sposób absolutnie genialny i nie mają moim zdaniem racji krytycy twierdzący, jakoby przydanie głównej bohaterce choroby psychicznej kładzie całą konstrukcję filmu oraz napięcie fabuły. Zamożna, poukładana, żyjąca w bezpiecznym świecie Marta jest rozbita od wewnątrz. Z kolei Artur, który w pewnym momencie brutalnie wkracza w życie Marty, jest z perspektywy konstrukcji psychicznej modelową egzemplifikacją samca alfa, żyjącym w środowisku, którego nie potrafi okiełznać (kręcąca się wokół niego matka, gry komputerowe, alkohol, papierosy). Marta jest albo nie jest zgwałcona przez Artura (gra tą niejednoznacznością gwałtowności stosunku seksualnego jest również jedną z zalet filmu) i zachodzi w ciążę. Obok relacji między mężczyzną i kobietą w ciąży, reżyser doskonale wprowadza do filmu siostrę Marty – Alicję (Roma Gąsiorowska). Bliskość sióstr, gdzie miłość miesza się z jakąś trudną do określenia wrogością, jest odgrywana przez słodko-wulgarną Gąsiorowską i zamkniętą Buczkowską po mistrzowsku. Są to dwie najlepsze młode aktorki w Polsce, a obsadzenie ich w roli sióstr było świetną decyzją.

Nie jest to – jak obiecuje plakat – film o miłości, a strach – zgodnie z obietnicą – funkcjonuje w tym filmie na wielu poziomach. Przede wszystkim, Grzegorzek zastosował do historii bardziej obyczajowej niż thillerowej, sporo sztuczek wyjętych wprost z filmu grozy: nieoczekiwany gość w mieszkaniu, gwałtowne wahania nastrojów, rój pszczół za ścianą i ich niepokojący dźwięk, strącanie sprzętów przez uciekającą od gwałciciela, czy też napięcie towarzyszące sielance, gdy wiadomo, że za chwilę zostanie zburzona).  Wydaje mi się jednak, że najważniejsze ognisko strachu w tym filmie i przyczyna, że wychodzi się z niego w stanie silnego poruszenia, wynika z tego, że Grzegorzek narusza tą historią bardzo mocny fundament naszego codziennego funkcjonowania: wiarę w to, że nasi najbliżsi nas nie opuszczą, że będą tacy, jak się spodziewamy, że ni z tego ni z owego nie wyrządzą nam krzywdy. Ten film narusza bardzo mocno i przekonująco wiarę i zaufanie w drugiego człowieka i jest to doznanie na tyle mocne, że należy się z nim koniecznie zmierzyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s