Roman Polański – The Ghost Writer

Roman Polański miał 27 lat, kiedy nakręcił „Nóż w wodzie” – film, w którym nie ma zbędnej sceny, dialogu ani dźwięku, który jako całość jest dziełem kompletnym i doskonałym. Teraz Polański jest ponad osiemdziesięcioletnim starcem w areszcie domowym, ale przez te ponad pięćdziesiąt lat niewiele stracił ze swojej świeżości.

Porównania z debiutem reżyserskim Polańskiego będą tu nieuniknione, ponieważ nie byłem nigdy uważnym obserwatorem jego kariery, choć właśnie „Nóż w wodzie” zapadł mi w pamięć szczególnie. „The Ghost Writer” jest na pewno filmem mniej dopracowanym, przemyślanym i wycyzelowanym. Nie jest tą tak subtelną strukturą, której nie można niczego zarzucić, a cokolwiek by się wycięło, to jakby rezygnować z całości. Z kilku wulgaryzmów z powodzeniem można by zrezygnować, podobnie jak z paru nudnawych scen.

Tytułowego „autora-widmo” (nieprzetłumaczalny na polski zwrot oznaczający autora piszącego autobiografie znanych osób) gra tu sam Ewan McGregor. Nie jest to rola olśniewająca. Autor-widmo zostaje zatrudniony do napisania wspomnień byłego premiera Wielkiej Brytanii Adama Langa (Pierce Brosnan). Sylwetka Langa jest zagrana przez Brosnana genialnie – jest to szczery, acz prosty polityk, który – jak się okazuje – okazuje się jedynie marionetką w rękach potężnych międzynarodowych sił. Śledztwo, którego podejmuje się „widmo”, jest przez niego prowadzone w nieprzekonujący i pozbawiony pasji sposób, tak jakby było tylko obowiązkiem. Kreacja McGregora jest więc kompletnym nieporozumieniem. Zamknięty w niesamowitej rezydencji Langa, otoczony namiętnościami polityki i pięknych kobiet, prowadzi śledztwo z zaangażowaniem maszynisty warszawskiego tramwaju linii 26, którym jeździłem ostatnio cztery razy dziennie z Woli na Śródmieście i z powrotem.

Pomimo świetnej obsady, film ratuje i czyni świetnym sam Polański. W jego filmach jest coś takiego, że nawet kiedy pokazuje rzeczy na pozór obojętne, to jeśli mają straszyć, straszą. „The Ghost Writer” jest też filmem nakręconym w bardzo tradycyjnym stylu, przypominającym mi trochę „Powiększenie” Antonioniego i inne rzeczy z lat sześćdziesiątych. Choćby z uwagi na tę staroświeckość warto wesprzeć starszego pana Polańskiego.

One thought on “Roman Polański – The Ghost Writer

  1. Przyjemny, zwięzły artykuł. Zgadzam się też co do „staroświeckości” filmu. Pozdrawiam i zapraszam do przeczytania mojej recenzji. =)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s