Ivan Vyrypayev – Tlen

Ludzie Wschodu mają obsesyjną wręcz potrzebę syntetyzowania. Czegokolwiek się tkną, musi to być fundamentalne, ogólne, sięgające podstaw, ogarniające wszystko i wszystkich. Taka jest rosyjska filozofia, taka jest literatura, taki jest i film. W kontakcie z rosyjską sztuką trzeba mieć po prostu albo cierpliwość to tej ich wschodniej obsesji, albo po prostu to lubić.

Vyrypayev nie wymaga od widza cierpliwości. W „Tlenie” wszystko dzieje się tak szybko i tak barokowo, że siedemdziesiąt minut mija w piętnaście. Ten film to składająca się z dwunastu muzycznych epizodów utrzymanych w konwencji teledysku opowieść o dwóch żywiołach rządzących ludzkością: o miłości i śmierci. Oba zostały pokazane naturalistycznie, a każdy ewolucjonista dostrzeże w burzliwym związku Sańki z dużego miasta (Karolina Gruszka) z Saniokiem z miasta małego (Aleksei Filimonov) znakomite potwierdzenie szeregu potwierdzeń praw o strategiach doboru naturalnego, adaptacyjności, agresji i prokreacji. Pomimo większości metafizycznych interpretacji i barokowo-postmodernistycznej formy uważam bowiem ten film za wschodni również z powodu swojej emocjonalnej dosłowności, by nie dodać – zwierzęcości.

Stykają się więc w tym obrazie synteza z dosłownością, a wszystko to oblewa ponad godzinny nie kończący się teledysk. Liniowy porządek nie jest zachowany, mamy raczej do czynienia z porządkiem cyklicznym. Początek jest tam gdzie koniec, a koniec tam, gdzie początek. Klasyczną narrację łamie również rezygnacja z wyodrębnienia narratora i bohatera.

W tym wszystkim najlepiej wypada Karolina Gruszka. Vyrypayev chyba specjalnie dla niej napisał tę rolę. Rude włosy Karoliny grają trzecią główną rolę w tym filmie. Pięknie opanowała język rosyjski, chociaż jedną z najważniejszych i najlepszych aktorsko scen odgrywa po polsku. Karolina gra dziewczynę z Moskwy, która ucieka od swojego bogatego męża z szalonym chłopakiem z prowincji. Każdy z dwunastu teledysków to oddzielna, zamknięta opowieść o tej miłości. Zdekonstruowany formalnie świat przypomina mi „Perwersję” Andruchowycza, a mantrowa, powtarzająca się struktura – spektakle Wierszalina.

Na koniec najważniejszy symbol, który pozwala zrozumieć i przeżyć ten film (bo jest to film do bardzo głębokiego emocjonalnie przeżycia). Tytułowy tlen. Źródło życia tkwi w płucach. Nie w rozumie, nie w sercu i nie w brzuchu, lecz właśnie w płucach. Rytmem życia zarządza tlen, i film Vyrypayeva gra w zgodzie z rytmem wdechu i oddechu, wraz z nimi przyspiesza i zwalnia.

Na YouTube można obejrzeć cały film pocięty na poszczególne epizody. Poniżej jeden z moich ulubionych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s