Feliks Falk „Enen”

Obejrzałem ostatnio po raz kolejny „Wodzireja”. Na dzisiejszym seansie, chociaż na ekranie widziałem nie Stuhra, lecz Szyca, wydawało mi się, że oglądam ten sam film. Choć wydarzenia przedstawione w „Wodzireju” dzieli z akcją „Enen” dwadzieścia lat, to pewien ogólny nastrój, sposób budowania emocji i pokazywania polskiej rzeczywistości pozostał u Falka taki sam. I to powinno się reżyserowi chwalić, bo film trzyma w napięciu, jest efektowny, a jednocześnie na wskroś polski.

Głównym bohaterem filmu „Enen” jest doktor Konstanty Grot (w tej roli Borys Szyc) – dwudziestodziewięcioletni (mój rówieśnik) lekarz psychiatra, który zupełnie przypadkowo trafia na pacjenta bez życiorysu (znakomita rola Krzysztofa Wolfa). Z mężczyzną tym nie ma prawie żadnego kontaktu, wiadomo tylko, że nazywa się Paweł Płocki. Nikt nie wie, kiedy znalazł się w szpitalu, z jakiego powodu, ktoi go leczył i w jaki sposób. Prawdopodobieństwa historii dodaje umiejscowienie fabuły we Wrocławiu, bezpośrednio po wielkiej powodzi w 1997 roku. Jest więc zamieszanie, szpitale były ewakuowane, akta mogły więc gdzieś zaginąć.

Grotowi milczący pacjent nie daje spokoju. Rozpoczyna więc prywatne śledztwo, podczas którego – poza kłopotami rodzinnymi – odkrywa, że pozornie prosta zagadka okazuje się dużo bardziej skomplikowana. Znany z „Wodzireja” problem godzenia pasji zawodowych z życiem rodzinnym pojawia się i tu, dużo jednak ciekawsze są kolejne etapy śledztwa prowadzonego przez Grota, szczególnie zaś postać Ambroziaka, w którą w sposób mistrzowski wcielił się Krzysztof Stroiński. Kolejne postaci dostarczają psychiatrze-detektywowi kolejnych elementów układanki, która w finale układa się w aż do końca bardzo trudny do przewidzenia obraz.

Jest to bardzo dobry film, choć niektóre rzeczy mogły razić. Po pierwsze, kreacja Borysa Szyca mogła być, biorąc pod uwagę ciężar moralny i aktualność problematyki, rolą pokoleniową, a jest niestety tylko dobrze zagraną rolą dobrego aktora. Szyc gra psychiatrę, ale ani przez moment nie byłem przekonany do tego, że widzę na ekranie psychiatrę. Aktor nie stworzył w tym filmie ważnej postaci, choć sam scenariusz i pomysł na film były tego warte. Po drugie, raziły mnie trochę niespójności w fabule. Chociażby epizodyczna postać przechodnia, który chce pomóc Grotowi w śledztwie. Ten nie ma akurat czasu i bierze od człowieka numer telefonu, na który ani razu później nie dzwoni. Zupełnie nie pasowało to do tego śledztwa, w którym psychiatra-detektyw chwytał się wszystkich możliwych tropów. Ten – nie wiadomo dlaczego – pominął. Trzecim słabym ogniwem były dialogi, zupełnie nie pasujące do naturalistycznego stylu Falka: miejscami wręcz wydukiwane, szczególnie przez Szyca.

Niemniej te wszystkie ułomności nie wpływają na to, że film jest naprawdę bardzo mocnym kawałkiem kina. Szczególnie ze względu na zakończenie. Ostatnie pięć minut, kręcone w deszczu, parę miesięcy po powodzi, kiedy wszystko się wyjaśnia i staje na głowie, a wszelkie podejrzenia co do tego, jak to się może skończyć i kim jest „enen” Paweł Płocki, zostają zastąpione prawdą, która nie jest ani dobra, ani zła, ani oczyszczająca, ani konfudująca, to wszystko sprawia, że ten film jest wyjątkowy i dla mnie osobiście bardzo ważny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s