Quentin Tarantino „Bękarty wojny”

Jest to z całą pewnością film wymykający się wszelkim konwencjom i nie można o nim powiedzieć, że jest filmem wojennym, tak samo, jak że jest to komedia (nawet czarna). Nie da się też powiedzieć, że jest to film „o czymś”, choć fabuła „Bękartów” trzyma się kupy i jest opowiedziana po mistrzowsku. Ta opowieść o oddziale amerykańskich Żydów, skalpujących nazistów w okupowanej Europie nie jest na pewno przykładem hollywoodzkiego trywializowania II wojny światowej i samej Europy. Film ten stanowi jednak na pewno przełom i jest dla Europejczyka na pewno ozdrowieńczym szokiem. Bo czyż pokazywanie najstraszliwszego aspektu II wojny światowej, jakim była eksterminacja europejskich Żydów w konwencji amerykańskiego filmu przygodowego nie jest wyrazem artystycznego bohaterstwa?

Quentin Tarantino wychodzi z tej próby zwycięsko. Jest to jeden z najlepszych filmów, jakie widziałem w ciągu ostatniego roku. Tarantino z gracją godną mistrza bawi się konwencjami i stać go w tej zabawie na dużo więcej, niż każdego innego reżysera. Elementy surrealistyczne wprowadza z ogromną lekkością, wystarczy przypomnieć fajkę Standartenführera Hansa Landy  – „Łowcy Żydów” z pierwszej sceny filmu (genialna, godna Oskara, rola Christopha Waltza), gips na nodze Bridget von Hammersmark czy komiksowa postać sierżanta Donnego Donowita (w tej roli „polakożerca” Eli Roth) – „baseball bat-swinging Nazi huntera”. Nawet okrucieństwo, którym film wręcz ocieka, bawi, choć czasami trudno patrzeć na sceny skalpowania nazistów przez komandę Aldo Raine’a.

Finałowa scena, w której widzimy płonące kino i ginących w płomieniach nazistowskich luminarzy z Hitlerem i Goebellsem na czele, przywołuje naturalnie skojarzenia z Jedwabnem. Ciekawe, czy Tarantino świadomie zamienił miejscami ofiary i katów w tej scenie. Opowiedziana w „Bękartach” alternatywna wersja historii nie jest przez widza traktowana na poważnie, pewnie dlatego, że historyczne postaci liderów III Rzeszy zostały przedstawione w sposób bardzo karykaturalny. Prawdopodobnie dlatego film dostarcza dużo śmiechu i rozrywki. Podejrzewam, że większość spośród tych, którzy obejrzeli film, będzie podobnego zdania, a dla osób, które nie obejrzały „Bękartów”, to, że film o II wojnie światowej, nawiązujący do holokaustu, może być źródłem świetnej zabawy, będzie to trudne do pojęcia. Najlepiej więc przekonać się samemu.

2 thoughts on “Quentin Tarantino „Bękarty wojny”

  1. Czwartek pisze:

    Ciekawe, że nawet słówkiem nie wspomina Pan o Bradzie (Brad Pitt jako porucznik Aldo Raine jest chyba karykaturą amerykańskiego bohatera wojennego).

    Po kilku mistrzowskich akcjach oddziału amerykańskiej jednostki wojennej, okazuje się, że są oni niedouczonymi imbecylami. Stawia to jednocześnie pod dużym znakiem zapytania ich poprzednie osiągnięcia oddziału. Scena, w której okazuje się, że udając włoskich żołnierzy, znają 3 słowa po włosku i to jeszcze z południowo amerykańskim akcentem zostanie mi na długo w pamięci.

    To chyba jedyna możliwa poważna konkluzja po tym filmie: Z każdej strony nie brakuje kretynów, a jakiekolwiek wojenne zwycięstwa (czytaj sukcesy) są dziełem przypadku.

    A Mélanie Laurent była przepiękna, jak zwykle.

    Na finałowej scenie (płonącego kina) nie było tak przepięknie, jak Pan pisze, bo włączył się alarm przeciwpożarowy i trochę się z mężem zestrachaliśmy.

    Pozdrawiam i życzę przyjemnego dnia w czwartek.

  2. Adam Zyskowski pisze:

    Witam!

    Zgadzam się niemal z każdym słowem. Film jest rewelacyjny, a wszystkie słabe elementy skutecznie maskuje coś, co na własny użytek nazywam Urokiem Tarantino;) Jeżeli rozmawiamy o gatunku, to atmosfera, przynajmniej w moim odczuciu, najbardziej przypomina szalony western, albo amerykański komiks o superboherosach. Nie wiem tylko, czy szok jaki ten film wywoła, o ile wywoła, będzie ozdrowieńczy. Raczej nie u nas, choć byłoby miło. Myślę jednak, że twórcy kina wojennego, którzy już od dawna powielają utarte schematy, tworząc w efekcie filmy niewarte uwagi, otrzymają ciekawy i świeży materiał do przemyśleń, albo potraktują „Bękarty…” jak wyzwanie i na tym podwórku coś wreszcie ruszy.

    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s