Stephan Elliot „Wojna domowa”

Komedie romantyczne to nie jest moja specjalność, ale „Wojna domowaStephana Elliota to zdecydowanie coś więcej niż zwykła komedia romantyczna. Owszem, fabuła jest prosta, oparta na sprawdzonych wzorach narracji tego typu opowieści. Rzecz dzieje się w latach 20. XX wieku na angielskiej prowincji, w ogromnej posiadłości zamieszkiwanej przez podupadłą, ale wciąż pewną swojej wartości starą arystokratyczną rodzinę. Domem i rodziną zarządza matka (w tej roli Kristin Scott Thomas), w czym nie pomaga jej zbyt męska głowa rodziny grana przez Colina Firtha. Obie te postaci zostały skonstruowane i zagrane wręcz po mistrzowsku. Matka jest niezmiennie przejęta podtrzymywaniem arystokratycznej spuścizny rodu, natomiast ojciec znakomicie reprezentuje angielską flegmę, sarkazm i tumiwisizm (to zdecydowanie najlepsza rola w tym filmie).

Ogólny spokój, by nie rzec – marazm – zakłóca powrót z zagranicznych wojaży syna rodu ze swoją niedawno poślubioną małżonką.  Larita Huntington nie pasuje zupełnie do angielskiej rzeczywistości. Amerykańska piękność grana przez Jessicę Biel, zarabia na życie ścigając się samochodami, jest rozwódką, a w dodatku pochodzi z robotniczej rodziny w Detroit. Najgorsze jest jednak to, że Larita jest…. niezależna, co wprawia w furię Lady Whittaker, zaś zachwyca Sir Whittakera!

Cóż, fabuła to nader prosta i nietrudno odgadnąć, co z takiej sytuacji może wyniknąć. Nie to jednak stanowi o atrakcyjności tego filmu. Prawdziwą ucztą dla oka i ucha sa nie tylko ładnie pokazane obrazki angielskiego dworu i jego obyczajów, ani też całkiej udana ścieżka dźwiękowa. Prawdziwym skarbem filmu „Wojna domowa” jest niesamowity angielski humor, nieustannie skrzące ironią i aluzjami konwersacje między bohaterami, uwodzące ucho widza wymiany komplementów, które w istocie są najbardziej uszczypliwymi z możliwych złośliwościami. Wszystko to odbywa się w konwencji statecznej, przedwojennej obyczajowości. I prawdopodobnie nie byłem w stanie ze swoją ograniczoną znajomością angielskiego wyłapać wszystkich smakowitych kąsków językowych ukrytych we wspaniałych dialogach tego filmu.

Larita, samą swoją obecnością i niezależnością, burzy przykryty kurzem ład rodziny opierającej swoją trwałość na hipokryzji, zakłamianiu i obłudzie. To, być może, jedyny wykraczający poza prostą fabułę, wniosek tego filmu. Być może tylko takie zderzenia kulturowe, jak to pokazane w filmie, stanowią warunek zmiany podtrzymywanych często sztucznie, przez całe pokolenia, archaicznych konwenansów, wzorów zachowań, narzucanych często na siłę konwencji kulturowych.

Nie to jednak jest w tym filmie najważniejsze. O wiele bardziej istotny jest ten ciągły uśmiech i rozbawienie, pobudzane skrzącym się co sekundę inteligentnym angielskim humorem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s