Jacek Głomb „Operacja Dunaj”

Komedia wcale nie musi być śmieszna, aby była udana. Przypominam sobie chociażby „Zezowate szczęście” Munka, komedię niesamowicie smutną, a jednocześnie stanowi jedno z najwybitniejszych osiągnięć polskiej kinematografii. „Operacja Dunaj„, oparta na ponoć autentycznych wydarzeniach opowieść o zagubionym gdzieś w czeskiej prowincji czołgu podczas polskiej inwacji na Czechosłowację w sierpniu 1968 roku, jest nieśmieszną komedią, ale – jak się okazuje – to żaden problem.

Nie myli się recenzent „Najwyższego Czasu” stawiający tezę, że film – który w zamierzeniu miał być parodią polskiego kina  wojennego, okraszoną żołnierskim, sztubackim humorem, uratowali czescy aktorzy na czele z Jiřím Menzelem, który wcielił się w rolę zawiadowcy. Gdyby nie Menzel, film byłby mało odkrywczym skrzyżowaniem „Czterech Pancernych” z „Jak rozpętałem drugą wojnę światową„. Świadczą o tym otwierające fragmenty filmu, pokazujące wyruszające z koszar polskie wojska. Poza dużą ilością „kurew” i „dup” oraz sytuacyjnymi żartami z cyklu „bohater upadający z dużej wysokości na tyłek podczas podglądania żony romansującej z innym”, film jest żenujący do momentu, kiedy na ekranie pojawiają się czescy aktorzy.

Polski czołg „Biedronka”, pamiętający jeszcze czasy zwycięskiego marszu na Berlin, myląc trasę na Hradec Kralove, dociera do zapadłego czeskiego miasteczka, burząc jego spokojne, sielankowe i powolne życie. Mieszkańcy, z początku traktujący intruzów nieufnie, z czasem nawiązują z nimi coraz bliższe, a niekiedy wręcz intymne, stosunki.

Z konfrontacji polskiego i czeskiego aktorstwa zwycięsko dla strony polskiej wypada Maciej Stuhr. Rolę Tomasza Kota należy pominąć miłosiernym milczeniem. Mało przekonujący jest też Zbigniew Zamachowski, próbujący bez powodzenia  naśladować kogoś w rodzaju Louisa de Funèsa. Uroku filmowi dodają przede wszystkim kreacje czeskich aktorów. Świetny jest Bolek Polívka, Rudolf Hrušínský wręcz brawurowo gra Pana Kulkę, a rola Evy Holubovej spokojnej, acz zdecydowanej właścicielki gospody, chyba najbardziej przekonująco pokazuje różnicę w temperamentach między narodami czeskim i polskim. Bardzo fajna jest też rola Marthy Issovej, jako Petry. Początkowo bojowo nastawionej do Polaków „dziewczyny w spodniach”, aby w końcu…

Reżysera filmu Jacka Głomba ratuje więc Mentzel i jego czescy koledzy, którzy wnieśli do tej mało śmiesznej komedii czeski „magiczny realizm”. Z połączenia polskiej rubaszności i sztubackości z czeskim spokojem, melancholią i ciepłem powstał naprawdę miły w odbiorze, sympatyczny i – po prostu – miły film.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s