Andrzej Stasiuk „Dojczland”

Wygląda na to, że Andrzej Stasiuk już na dobre zadomowił się na półce z literaturą podróżniczą, o ile oczywiście zestawienie zadomowienia z podróżowaniem nie jest stylistycznym nadużyciem. Jego najnowsza książka – stustronnicowy ciąg szwędackich impresji o Niemczech – może stanowić kolejny odcinek serii rozpoczynającej się od nieprześcignionej „Dukli”, przez nagrodzone Nagrodą Nike (2005) „Jadąc do Babadag” i niedawne „Fado”, kończąc właśnie na „Dojczland”.

Stały czytelnik bez trudu zauważy, że czterdziestosiedmioletniemu Stasiukowi udało się wypracować swój własny, unikalny styl opowiadania o podróżowaniu.  Do tej pory „specjalnością” pisarza była Europa Środkowo-Wschodnia, której Stasiuk stał się popularnym „piewcą”. W dużym stopniu podzielałem opinię autora o tym, że ludy zamieszkujące pas od Estonii, przez Białoruś, Polskę, Ukrainę, Słowację i Węgry, po Rumunię, dawną Jugosławię i Albanię, stanowią esencję tego, co nazywamy europejską tożsamością. Że jako jedyne zachowały równowagę pomiędzy statecznym, wyniosłym i stabilnym dziedzictwem antycznej Grecji i Cesarstwa Rzymskiego a żywiołowością, mistycyzmem i nieokiełznaniem barbarzyńskiego Wschodu. Swymi relacjami z podróży po Rumunii, Słowacji, Ukrainie, Albanii, ale też Polsce, Stasiuk razem ze swoim kolegą Jerzym Andruchowiczem (przede wszystkim w niedocenionej przez krytyków „Perwersji”), pokazują umiejętnie i nie bez wdzięku kontrast pomiędzy zblazowanym, plastikowym, umarłym emocjonalnie Zachodem, a – choć może zacofanym cywilizacyjnie, ale żywym i prawdziwym środkiem kontynentu.

Ci, którzy znają Stasiuka z wymienionych choćby powyżej książek, wiedzą, że trudno w jego przypadku mówić o fabule. Czas nie jest u Stasiuka ani liniowy, ani cykliczny. Chronologia zdarzeń odpowiada pulsowi bohatera, szybkości przemieszczania się, intensywności krajobrazu. „Dojczland” stanowi taki właśnie nieuporządkowany ciąg obrazów, rozmów, wrażeń, z kilku (kilkunastu?) wyjazdów Stasiuka do Niemiec. Jest tam zapraszany jako znany polski literat, tłumaczony i popularny w kraju za Nysą i Odrą. Stasiuk jest również znany w Niemczech jako publicysta, tłumaczący tamtejszmu ludowi zawiłości i paradoksy polskiej rzeczywistości. O tym, że ta ostatnia rola nie za bardzo mu odpowiada, niech świadczy fragment „Dojczland” opisujący jedno ze spotkań Stasiuka z niemiecką publicznością.

Tylko parę razy zdarzyło się, że ktoś wstawał i pytał dramatycznie: „Kiedy w końcu wasi homoseksualiści nabędą pełnię praw?”. Wtedy równie dramatycznie odpowiadałem: „Ten dzień jest już bliski”. Albo pytano: „Kiedy w końcu przestaniecie kraść nasze samochody?”. Odpowiadałem zgodnie z własnym przekonaniem: „Raczej nieprędko. Przecież nie będziemy kradli białoruskich”.

Ten fragment sporo mówi również o szczególnym stosunku Stasiuka do Niemców.  Interesowało mnie, w jakiim stopniu dyskurs „Dojczland” będzie się różnił od sposobu, w jaki Stasiuk opowiadał o Ukraińcach, Albańczykach czy Słowakach. Szczególnie w „Fado” widoczne było to, że udało mu się – co rzadko spotykane w polskim piśmiennictwie – przezwyciężyć „imperialistyczny” ton polskiej literatury, narzucającej zazwyczaj pewien wyniosły ton pisania o Europie Środkowej, której Polska miałaby być historyczno-kulturowym liderem. Stasiukowi udawało się to, czego niekwestionowanym mistrzem jest Wiktor Jerofiejew. Ten ostatni, Rosjanin czystej krwi, potrafił choćby w jednym z esejów zbioru pod tytułem „Mężczyźni”, opisać stosunki rosyjsko-polskie w sposób porzucający uprzedzenia, a wręcz w dużym stopniu ukazujący duszę rosyjską jako „cygańską” w stosunku do tożsamości polskiej.

Bardzo podobnie o Polakach pisze Stasiuk, nazywając naszych rodaków na niemieckiej emigracji „Cyganami” tej części Europy. Ma tu zresztą na myśli nie tylko Polaków, ale wszystkie „ludy Wschodu” poszukujące w Niemczech lepszego życia. Niemcy w „Dojczland” są narodem sterylnych terminali lotniczych, nieracjonalnie płaskich i nudnych autostrad, oschłych urzędników i ekspedientek w wielkich supermarketach, krajem nieprzyzwoicie czystym i przerażająco zamożnym.

Podzielam wrażliwość Stasiuka, który najwyraźniej nie jest w stanie sobie poradzić z ową sterylnością Niemiec i próbuję ją uczłowieczyć, ożywić. Obywatel Europy Środkowo-Wschodniej, mieszkaniec Warszawy, Bratysławy, Lwowa, Bukaresztu czy Tirany, nie jest w stanie poradzić sobie z nierzeczywistą zamożnością, niełamaniem prawa i drażniącą powściągliwością Europy Zachodniej.

Dlatego Stasiuk próbuje pisać o Niemcach językiem, którego używał do opowiadania o zapadłych wioskach wschodniej Rumunii. Wprowadza do tego obcego mu świata pierwiastek ludzkiej nieprzewidywalności. Spacerując po berlińskich ulicach, podróżując superszybkimi pociągiem z Konstancji do Monachium, oczekując na samolot w terminalu lotniska w Stuttgartcie, posiłkuje się butelką butelką whisky, aby dostrzegać w tym umierającym świecie resztki życia. Są nimi, co nie trudno zgadnąć, ludzie Wschodu, którzy wnoszą do owej sterylności subiektywność i żywiołowość, a jednocześnie niezdecydowanie, strach i coś w rodzaju nieprzystawalności do świata, w którym się znaleźli. To jednak właśnie – zdaniem Stasiuka – ratuje Europę Zachodnią przed zastygnięciem w wiecznej nudzie.

Zawsze twierdziłem, że Andrzej Stasiuk jest przykładem potwierdzającym, że najlepszą filozofię uprawiają ci, którzy za określenie ich mianem filozofa mogliby dać po pysku. Stasiuka nie da się skrytykować za jego wizję filozoficzno-społeczną, bo nie formułuje jej w żaden dający się systematycznie skrystalizować sposób. Jednak płynąc po tych hrabalowskich, wielowersowych impresjach, spostrzeżeniach i morałach, wyłania się całkiem przekonujący i nad wyraz dojrzały obraz różnic kulturowych i tożsamościowych. Jest to więc nie tylko bardzo dobra literatura, ale też kawałek świetnej refleksji socjologicznej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s