Magda Patryas „T. Love – Potrzebuję wczoraj – oficjalna biografia”

Nie będę ukrywał, że miałem związane z tą książką bardzo rozbudzone oczekiwania. Zespół Muńka Staszczyka to w dużym stopniu towarzysz mojego dojrzewania, nie tylko muzycznego. Mój pierwszy koncert rockowy, na którym byłem, to właśnie T.Love w roku 1994 występujący w nieistniejącym już klubie studenckim ACK. Promowali wtedy płytę „King”, która była bez wątpienia najwięcej razy odtwarzaną kasetą (bo płyt jeszcze wtedy nie było) w moim magnetofonie marki Unitra. I gdyby nie Staszczyk i ten King z miasta świętej wieży, co to całował się z papieżem, pewnie dalej słuchałbym New Kids On The Block.

Stało się inaczej, stąd moja wielka wdzięczność i sentyment do tego zespołu, którego słucham od tego czasu konsekwentnie (czyli już przeszło 13 lat). Na koncertach już co prawda nie bywam, ale roszczę sobie bez oporów prawo mienienia się starym fanem T.Love. Dlatego bez większych oporów i wyrzutów sumienia pozwolę sobie skrytykować pracę Magdy Patryas.

„Potrzebuję wczoraj” to próba ukazania historii zespołu na tle zmieniających się okoliczności społeczno politycznych, od początków w ponurym i siermiężnym stanie wojennym, przez euforyczny, wiosenno-rewolucyjny czas przełomu lat 80. i 90., po stabilną, rozpasioną erę dojrzałego kapitalizmu lat 2004-2006. Autorka próbuje budować tzw. „tło” wydarzeń, lecz robi to wyjątkowo nieudolnie. Razi przede wszystkim powierzchowność i ciężki, niezgrabny język, wyjęty wprost ze szkolnej gazetki lub amatorskiego fanzina. Jeśli autorka decyduje się na to, by kreślić kontekst społeczno-polityczny wydarzeń i okoliczności, której determinowały rozwój zespołu, powinna sięgnąć głębiej, niż do poziomu tego, kto w danym momencie był premierem, albo do faktu reglamentacji alkoholu w czasie, gdy T.Love odbywał swój pierwszy koncert. Nakreślenie historycznego kontekstu wydarzeń powinno mieć na celu dostarczenie czytelnikowi atmosfery, klimatu tamtych czasów. Tego jednak nie dostajemy. I mam wrażenie, że winy za to nie należy zrzucać na brak świadomości autorki co do potrzeby tej dogłębności, ale po prostu na brak umiejętności. O niebo lepiej pod względem autentyczności i żywotności językowej wypadają same wypowiedzi bohaterów – członków zespołu i tak zwanych osób towarzyszących. Autorka strzela sobie w dużym stopniu bramkę samobójczą, obszernie cytując na przykład inną książkę o zespole – „T. Love – dzieci rewolucji”, której autorem jest sam Muniek. O ile więcej jest tam autentyczności i rzeczywistego klimatu w jakim rodził się i rozwijał zespół! Próby Magdy Patryas wypadają na tym tle blado.

Drugim problemem, który wpływa negatywnie na odbiór tej książki, jest brak zdecydowania autorki, o czym tak naprawdę chce pisać. Czy ma być to książka o Muńku, czy o T.Love? Wiadomo, że Staszczyk i T.Love to jedno, ale skoro tak, to dlaczego autorka z taką dociekliwością pisze o osiedlu, w którym urodził się i wychował Staszczyk, pomijając natomiast jego życie towarzyskie w liceum, efemeryczną karierę zespołów Gary i Gitary czy Paul Pavique Movement, studia polonistyczne Staszczyka i kilka innych ważnych momentów w jego życiorysie? Wydaje się, że są one niezwykle ważne dla historii T.Love. Podobnie jak brakuje na przykład porządnej analizy teledysków T.Love. Jest tylko krótka wzmianka o „Kołysance” po angielsku w „My Blood Your Blood” oraz kilka słów o kręceniu „Warszawy”. Wybór zdjęć ozdabiających książkę zdradza, że materiały się dawno wyczerpały. Po co bowiem zdjęcia Paul Pavique Movement, skoro tak naprawdę o tym zespole nie ma w książce wzmianki?

Trzecim niezwykle drażniącym mankamentem książki jest zbyt wielkie skoncentrowanie autorki na – bardzo często nieistotnych – „ruchach kadrowych” w zespole. Z drugiej strony, brakuje na przykład uczciwej analizy twórczości T.Love na obu płaszczyznach: tekstowej i muzycznej. Tej pierwszej trochę co prawda jest, jednak zdecydowanie za mało, jeśli brać pod uwagę fakt, że jedną z największych sił zespołu zawsze były teksty. Śmiertelnym grzechem jest natomiast macosze potraktowanie inspiracji muzycznych zespołu: wczesnych fascynacji glam rockiem i clashowym punk-rockiem, następnie epoki „rollingstone’owania”, potem powrotem do punk-rocka, miszmaszu epoki „Al Capone’a”, muzyki brytyjskiej w „Antyidolu” itd. W pożądnej biografii każda płyta powinna być opisana i zinterpretowana piosenka po piosence, wers po wersie. W „Potrzebuję wczoraj” jest to potraktowane zbyt pobieżnie.

Zamiast tego autorka brnie w niepotrzebne analizy i usprawiedliwiania się jednych członków zespołu przez drugich z tego, kto się na kogo obraził, kto komu nie zapłacił itd.. Lektura tych wzajemnych oskarżeń i przebaczeń mierzi, a czytelnik nie może się doczekać, kiedy w końcu doczeka się czegoś o muzyce i tekstach. Chwilami wręcz zapominamy, że czytamy biografię zespołu rockowego, wygląda to bardziej na historię firmy, w której trwa nieustanna walka o pieniądze.

Ale być może o to chodziło, być może miała to być historia zespołu chłopaków, którzy po prostu chcieli grać muzykę alternatywną, zespołu, który to zespół przekształca się w finale w kapitalistyczne przedsiębiorstwo „dojące” peeleny od bezrozumnych fanów. Taka jest mniej lub bardziej wyraźnie wyrażona teza Pawła Dunina-Wąsowicza, który na końcowych kartach książki pisze o współczesnym T.Love właśnie jako o przedsiębiorstwie handlowym, sprzedającym muzykę. Ale skoro tak, to w jakim celu – jako dodatek do książki – umieszczono nużące notki uczestników forum internetowego fanów zespołu. Z jednej strony mamy tezę o całkowitym skomercjalizowaniu się zespołu, z drugiej, miłe choć niepotrzebne historie z cyklu „jak trafiłem na forum i na ilu koncertach T.Love byłem do tej pory”. Nie współgra to ze sobą, a wręcz się gryzie.

Przywilej promowania tej książki jako „oficjalnej biografii” jest daleko idącym nieporozumieniem. Dla mnie oficjalną biografią pozostają „Dzieci rewolucji”. Jedynym pocieszeniem jest dodatek do książki w postaci płyty z kilkoma rarytasami, z „przedbenedkowym” wykonaniem Warszawy przez Staszczyka i Dunin-Wąsowicza.

Reklamy

4 thoughts on “Magda Patryas „T. Love – Potrzebuję wczoraj – oficjalna biografia”

  1. sitek pisze:

    troche ta opinia smutna, powiem jako czlowiek z t-love.art.pl
    sam nic nie napisalem, nie chcialem bo tez uznalem ze taki dodatek jak slowa fanow bedzie nieco niepotrzebny. i chociaz dzieci rewolucji bija ta ksiazke na glowe to jednak… nie oceniam jej tak zle… tak ostro.
    ale szanuje cudze zdanie hehe
    pozdrawiam ;P

  2. oryszczyszyn pisze:

    Witam, dziękuję za komentarz. Cóż, proszę sobie wyobrazić, jak ja się czułem czytając nieudaną biografię zespołu, na którym się wychowałem. Samo czytanie o T.Love jest przyjemnością, ale nie mogę chwalić autorki za to, co nie jest jej zasługą. Pozwoliłem sobie wyrazić swoją subiektywną opinię o jej pracy i naprawdę bardzo mnie boli to, że nie nie wykonano tej pracy dobrze. Mam nadzieję, że ktoś z t-love.art.pl napisze kiedyś porządną biografię Muńka Staszczyka (to jest pomysł!). Pozdrawiam.

  3. sitek pisze:

    Witam ponownie. Siwy – admin t-love.art.pl właśnie skonczyl ksiazke pisac. Oczywiscie do zadnej ksiegarnii to ona nie trafi, ale chlopak dosc blisko z zespolem sie trzyma i stworzyl wlasnie taka lekka ksiazke na dosc ciekawy temat – zespol okiem fana. nie jest to moze biografia ale napewno wiarygodny opis dzialan zespolu w ostatnich latach. hmm to nie reklama ale zawsze mozesz to potraktowac jako ciekawostke 😉 i rozumie rozczarowanie. to samo czuje po zakupie wielu gier (100 zloty za to szajstwo? aaarh!!!) hehe 😉 pozdrawiam ;]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s