Norman Davies „Europa między Wschodem a Zachodem”

Norman Davies

Nowa książka Daviesa to zbiór szesnastu esejów powstałych w okresie, gdy walijsko-polski historyk pracował i promował swoją monumentalną „Europę”. Eseje te powstały na podstawie licznych odczytów i referatów, udzielonych przez autora w ciągu ostatniej dekady. Nie jest to więc nowa książka Daviesa, a tylko zręcznie zredagowane teksty powstałe na przestrzeni dziesięciolecia.

Miłośnicy Daviesa nie zawiodą się, sięgając po ten wybór. Ci, którzy wcześniej nie mieli okazji kontaktu z tym autorem, otrzymają dobrą próbkę zarówno stylu Daviesa, jak i oryginalnego – na tle historycznego „mainstreamu” – sposobu uprawiania tej nauki. Nie sposób bowiem zaprzeczyć, że Daviesa po prostu świetnie się czyta; mam wrażenie, że nawet instrukcja obsługi młota pneumatycznego napisana przez niego iskrzyłaby humorem i erudycją. Nie w tym jednak tkwią istota i sens, dla którego warto czytać Daviesa.

Zazwyczaj książki tego rodzaju – zbiory esejów publikowanych czy referowanych z okazji różnych mniej lub bardziej ważnych uroczystości – traktuje się lekceważąco, jako sposób pisarza na zdobycie kilku dodatkowych groszy przy w miarę niewielkim nakładzie sił. W tym przypadku jest inaczej. Otóż eseje te, dobrane i uporządkowane nie bez przypadku, jako całość układają się w konsekwentną i uprawianą w niezwykle przekonujący sposób obronę Daviesowskiej wizji Europy. Wizji, dodajmy, idącej w sukurs klasycznym koncepcjom jej historycznego rozwoju i stanu współczesnego.

Znacząca część tekstów zawartych w książce to niekiedy bardzo ostra, ale zawsze merytoryczna, krytyka okcydentalnej perspektywy w patrzeniu na dzieje naszego kontynentu i jego perspektywy. Davies buduje swoją krytykę tego sposobu myślenia na dwóch zasadniczych punktach. Po pierwsze zwraca uwagę na pomijanie Wschodu jako potężnego czynnika konstytuującego tożsamość europejską. Po drugie – i tutaj największa uczta dla wielbicieli Daviesa-erudyty – w efektowny sposób pokazuje pomijany, a jakże wartościowy, wkład w kulturę europejską tych narodów, które na płaszczyźnie politycznej nigdy nie miały szansy dominować, przez co ich wkład był i jest marginalizowany.

Najpiękniejszym bodaj esejem zamieszczonym w książce, jest tekst „Historia, język i literatura: podróż w nieznane”. Davies uzasadnia w nim nie tylko potrzebę odwoływania się do literatury w warsztacie historyka, odwołując się między innymi do swojego mistrza, historyka epoki oświecenia Edwarda Gibbona (1737-1794), nie tylko ujawnia niesamowite wręcz zdolności lingwistyczne, ale przede wszystkim pokazuje bogactwo literatur narodów europejskich. Idąc tropem własnych doświadczeń, Davies dzieli się z czytelnikiem swoją fascynacją poezją walijską, protestanckim wydaniem Biblii wydanej w „Grenoble lub Genewie”, której studiowanie było pierwszym krokiem do opanowania języka francuskiego, następnie literaturą włoską, z „Boską komedią” Dantego na czele. Kolejno, wędrujemy z Daviesem poprzez przekazywaną ustnie, najstarszą ponoć literaturę Europy – poezję irlandzką, przez starożytną grekę, łacinę, literaturę polską, hebrajską, arabską, niemiecką, fińską, rosyjską, hiszpańską, ukraińską i białoruską. Warto zaznaczyć, że większość z tych języków Davies w mniejszym lub większym stopniu opanował!

Pomijając jednak uzasadnione ze wszech miar popisy eurydycyjne, ważniejsza w tej książce jest próba przekonania czytelnika do Daviesowskiej koncepcji Europy, którą można chyba nazwać – choć sam autor nie proponuje żadnej nazwy – „Europą peryferii”. Pojęcie peryferii należy tu rozumieć – i na to już Davies kładzie bardzo wyraźny nacisk – nie tylko w sensie geograficznym czy czasowym, ale również kulturowym i kulturalnym. Autor dokonuje na kartach książki próby restytucji wkładu narodów peryferii do ogólnoeuropejskiego skarbca kultury i tożsamości.

W eseju „Uprawnione porównania, fałszywe kontrasty: Wschód i Zachód w najnowszej historii Europy” Davies konfrontuje społeczną pamięć o dziejach Irlandii i jej trudnej historii – zupełnie w Europie Zachodniej zapomnianej – z historią Polski. Pokazuje na szereg podobieństw w losach tych dwóch narodów, jednocześnie wytykając historykom niedostrzeganie owych. Zdaniem Daviesa, zachodnia historiografia przyjęła perspektywę pisania o Europie polegającą na kontrastowaniu jej dziejów z szeroko rozumianym Wschodem, którego Polska była również elementem. Davies sugeruje, że tego niezwykle ważnego dla budowania wspólnotowej tożsamości „Innego” nie należy szukać nie tylko na Wschodzie, ale również islam – powszechnie uważany za symboliczne przeciwieństwo cywilizacji europejskiej – jest jednym z wielu ważnych czynników kształtujących naszą europejskość. W eseju „Wątek islamski w historii Europy” zwraca uwagę nie tylko na obecność muzułmanów w południowej Europie, nie tylko na wyprawy krzyżowe i wieloletni okres świetności Imperium Osmańskiego, ale też na „wyspy islamu” funkcjonujące po dziś dzień, jak również obecną falę migracji muzułmanów na Północ. Wszystko to sprawia, że oś podziału „europejska północ vs. islamskie południe” staje pod znakiem zapytania, a tezy Huntingtona o zderzeniu cywilizacji muszą być zweryfikowane. Ze swojej strony mogę tylko dodać, że Davies zapomina o wielkim wkładzie kultury islamskiej w rozwój współczesnej nauki, przede wszystkim nauk ścisłych i przyrodoznawstwa. Ale to tylko potwierdza tezy wysuwane przez autora „Europy”.

Davies nie jest ulubieńcem „politycznie poprawnych” mediów, szczególnie lewicowej prasy amerykańskiej. New York Times regularnie „obsmarowuje” jego książki, pomimo czego jednak – i to stanowi ewenement niespotykany na amerykańskim rynku wydawniczym – sprzedają się one na tym trudnym rynku świetnie. Dzieje się tak choćby dlatego, że Davies nie waha się burzyć szeregu mitów narosłych dzięki stereotypowemu myśleniu o historii. Świetnym przykładem takiej rekonstrukcji jest esej „Tysiąc lat kameraderii polsko-niemieckiej”, którego główna teza jest taka: stosunki polsko-niemieckie, choć okresami burzliwe i wrogie, na przestrzeni ponadtysiącletniej historii, obfitowały w okresy harmonijnej i przyjaznej symbiozy. Sprzyjały temu współpraca handlowa (tradycja hanzeatycka), ekonomiczny kolonializm niemiecki w przeszłości i emigracja zarobkowa Polaków współcześnie, jak również wynikająca często – trzeba to przyznać – z przyczyn typowo pragmatycznych przyjaźń, która z czasem owocowała dyfuzją kulturowa.

            W książce Daviesa znajdują się teksty ważne nie tylko dlatego, że dzięki lekturze nasz odwieczny kompleks tego „gorszego” Europejczyka może ulec złagodzeniu. Książka burzy wszelkie „centryzmy”, co stanowi jej niewątpliwą wartość. Można się spierać, czy bez takiego oparcia możliwe jest zbudowanie jakiejkolwiek tożsamości, czy takie rozbite „ego” ma szansę na przetrwanie. Chodzi chyba jednak nie tyle o to, żeby burzyć centrum, co o to, aby nie zapominać o peryferiach. I tę rolę książka Daviesa doskonale spełnia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s